wtorek, 9 lutego 2010

Urodziny Chopina - przygotowania.

Wszystko idzie pełną parą - sieć aż furczy, telefony się grzeją, fejsbuk zatyka nam łącza. Spotkania prawie codziennie, wczoraj najważniejsze dziewczęta i Jarek. Dużo skupienia, radości i uwagi dla tych, którzy za chwilę przyjadą z całej Polski i zagrają. I moja wystawa w przedsionku do sali koncertowej, to bardzo miłe. I jeszcze dla porządku:

Czekamy na zgłoszenia pod numerami (22) 829 48 01 oraz 507 022 338, mailowo: chopin@najdluzszeurodziny.pl oraz ONLINE na www.najdluzszeurodziny.pl

niedziela, 7 lutego 2010

poranny autoportret

nie udało mi się dojechać na wieś wczoraj, zaspy, cztery godziny wypychania aut, porażka. A dzisiaj słodkie nieróbstwo i mała próba porannego autoportretu, a może dać to na profil do fb:)

środa, 3 lutego 2010

Warsaw by night

Zimna zima wyszła mi różnie, raz graficznie, raz kolorowo. Robiłem zdjęcia, było fajnie i się zaziębiłem. Trudno... I Smolna o północku była bardzo ładna.

Wacław Zimpel w Nowym Wspaniałym Świecie

Nowy Wspaniały Świat to brzmi jak obietnica i już kiedyś taka obietnica była dana. Wtedy się nie udało, teraz mam nadzieję, że ograniczą się do klubu, chociaż kto wie? Jeden z moich znajomych tam nie chodzi, bo pewnych rzeczy robić nie należy. Warszawka natomiast chodzi i na kulturalnej niwie klub walczy nieźle. W poniedziałek wystąpił Wacław Zimpel, świetny muzyk o którym powiedział mi Ksaw. Bardzo dobrze przemyślana, konsekwentna muzyka, świetny koncert. Reszta zdjęć z koncertu na picasie:
http://picasaweb.google.com/tkwiatkowski

sobota, 30 stycznia 2010

Wszędzie muzyka.....

Tak byśmy chcieli, aby muzyka była wszędzie w kawiarniach, w restauracjach.  Spotkaliśmy się w kawiarni u Bliklego i rozpoczęliśmy starania. Było bardzo elegancko, wykwintnie i smacznie:). Wiolonczelista i skrzypek grali pięknie, ale gwiazdą wieczoru była Bella Olejnik, którą uwielbiam.

wtorek, 26 stycznia 2010

Czytanie Księgi Koheleta


Przygody Pana Michała - Ketling, Wołodyjowski, Zagłoba - śpiewała Elita. Wołodyjowski i Zagłoba nie żyją, a Ketling Andrzej Łapicki czytał wczoraj Księgę Koheleta w Laboratorium Dramatu. Takie miałem skojarzenia podczas drogi (piechotą) na Olesińską.
A w teatrze okrągła scena z Merlina i Aktor z burzą białych włosów czytający mądry tekst. Po Andrzeju Łapickim na scenę wyszli trzej mędrcy, których wiedza o Księdze mnie oszołomiła. Rozwinęła się dyskusja i okazało się, że jestem chyba jedynym, który nie czytał Ksiąg Koheleta i Hioba. Padło wiele mądrych słów, marność nad marnościami, została przetłumaczona jako ulotność bytu..., księga mówi o mądrości i głupocie, wiedzy, pokorze.... życie jest proste, komplikujemy je sobie sami.