Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Józef Kotyś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Józef Kotyś. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 września 2011

Nieświadomość czasami jest lepsza

Gdybym wczoraj rano wiedział, że przejedziemy ponad 70 km, a dokladnie 72, to bym chyba zrezygnował, a tak w nieświadomości wielkiej się udało. Pan Kotyś, pokazując Kolonowskie pewnie z 10 dołożył i tak się naskładało.
Rajmund Ziaja, ojciec Beaty, dziadek Reni i Łukasza z Gąsiorowskiego

Jan Harmanowicz z Piotrówki


Paweł Kołodziej z Baruta

Mariola, Norbert i bratanek Kubuś z Żędowic

Huta Zawadzkie

Przecież jesteśmy młode chłopaki.

Dziewczyna na moście w Kolonowskiem, portret potrójny



Sąsiadka z Dobrodzienia
Wczorajszy dzień to Śląski Katyń. Rujnują mnie takie przeżycia i jeszcze opowieść o człowieku, którego zaszczuto, bo walczył o to miejsce. To frazes, że ludzie ludziom, ale musimy tam chodzić i mówić i płakać i mieć nadzieję, że się nie powtórzy. I spotkałem w Barucie Pana Pawła Kołodzieja, który miał wtedy kilka lat i powinienem do niego wrócić, żeby o tym pogadać.