Zwiewni, delikatni, trochę tak, jakby ich nie było. Niewidomi muzycy opanowali kościół Wizytek, Maria Ruszecka i Patryk Matwiejczuk. Maria, przez mamę zwana Manią, rozgrzewała się jeszcze przed koncertem grając standardy jazzowe. Jej występ, to piękne, delikatne granie zakończone Ave Marią, którą Mania odśpiewała. I później Patryk... Właściwie to brak słów, piękne, szczere granie i ta walka, żeby choć trochę rozgrzać ręce. Publiczność ich pokochała, owacje na stojąco, gratulacje, piękne kwiaty.
I znowu Smolna i ponownie muzyka. Tym razem na cztery ręce Maria z Patrykiem i był śpiew i radość.
Jutro będzie kameralnie...
czwartek, 24 lutego 2011
środa, 23 lutego 2011
Ambona i szampan.
Siostra Wizytka się ze mnie trochę nabija, bo ogromnie mi się spodobała koncepcja mojego gadania z ambony. Oczywiście chciałbym przemawiać do słuchaczy z tej pięknej łodzi, która jest w kościele, ale to niemożliwe (ksiądz Seniuk podobno nie pozwala). Jarek zachorował i na mnie spadło prowadzenie koncertu i organizacja wszystkiego (całe szczęście, smolni koledzy wsparli). Lubię gadać, ale z ambony to jest inna jakość - lud słucha :). Fajne było to, że stroną muzyczną zajął się Andrzej Krusiewicz - facet zna się na rzeczy. Mnie trochę za bardzo niesie entuzjazm i zapominam czasami o ważnych sprawach, a później nie ma jak tego przekazać. Wymyśliłem sobie na koniec ogłoszenia kwartalne, bo przecież w pruszkowskim kościele na koniec mszy proboszcz zawsze wygłaszał ogłoszenia parafialne, a my mamy kwartał muzyczny, więc kwartalne. O muzyce nie ma co specjalnie gadać, było pięknie. Organy i fortepian, Rachoń i Wakarecy...
Po takim uniesieniu, ciężko iść spać od razu i dlatego nieliczne grono spotkało się na Smolnej. Jarek przegrał zakład i wypiliśmy szampana, który był "trofiejną" zdobyczą Joasi. Założyli się o to, czy NIFC pożyczy nam fortepian na którym pianiści mieli grać w kościele. Beznadziejnie entuzjastyczna wiara Jarka w to, że świat urzędniczy się zmienia, przegrała z Joanny znajomością urzędniczego życia. Całe szczęście, że są też urzędnicy, którzy wierzą w to, że można inaczej.
Jedliśmy chleb z serem i kiełbasą, piliśmy wino i była muzyka, bo jakżeby inaczej. Przyplątał się Bill z Ameryki, który okazał się być organistą, grał też Piotr, a później Paweł i Paweł z Joanną na cztery ręce. Nie spodziewałem się, że Liszt, takie rzeczy komponowal, jazda bez trzymanki.
Dzisiaj drugi ważny dzień. Grają artyści niewidomi.
Reszta zdjęć u mnie na picasie i na blogu:
http://www.chopin-u-wizytek.pl/Chopin_U_Wizytek/Blog_Dzien_po_dniu/Entries/2011/2/22_Entry_1.html
Po takim uniesieniu, ciężko iść spać od razu i dlatego nieliczne grono spotkało się na Smolnej. Jarek przegrał zakład i wypiliśmy szampana, który był "trofiejną" zdobyczą Joasi. Założyli się o to, czy NIFC pożyczy nam fortepian na którym pianiści mieli grać w kościele. Beznadziejnie entuzjastyczna wiara Jarka w to, że świat urzędniczy się zmienia, przegrała z Joanny znajomością urzędniczego życia. Całe szczęście, że są też urzędnicy, którzy wierzą w to, że można inaczej.
Jedliśmy chleb z serem i kiełbasą, piliśmy wino i była muzyka, bo jakżeby inaczej. Przyplątał się Bill z Ameryki, który okazał się być organistą, grał też Piotr, a później Paweł i Paweł z Joanną na cztery ręce. Nie spodziewałem się, że Liszt, takie rzeczy komponowal, jazda bez trzymanki.
Dzisiaj drugi ważny dzień. Grają artyści niewidomi.
Reszta zdjęć u mnie na picasie i na blogu:
http://www.chopin-u-wizytek.pl/Chopin_U_Wizytek/Blog_Dzien_po_dniu/Entries/2011/2/22_Entry_1.html
Etykiety:
Chopin,
Chopin z wizytą u Wizytek,
Joanna Maklakiewicz,
Paweł Wakarecy
poniedziałek, 21 lutego 2011
Zaraz się zacznie....
Cudowna siostra ma na wszystkie nasze problemy lekarstwo, fortepian też załatwiony, czyli od jutra jedziemy. Piotr dorwał się do organów i pod okiem prawdziwego organisty próbował na instrumencie, na którym grał Fryderyk.
Etykiety:
Chopin,
Chopin z wizytą u Wizytek,
Kwartał muzyczny
niedziela, 20 lutego 2011
Co artysta miał na myśli?
Kupiłem książkę "Jak czytać malarstwo współczesne". Historia, która jest związana z powstaniem dzieła opowiedziana przez twórcę, zawsze zmienia moje postrzeganie, czasami jest bardziej interesująca od samego dzieła :). Fotografie, które robię i zamieszczam w blogu, bardzo często przedstawiają emocje i odpowiedź na pytanie: co artysta miał na myśli jest: "nic, było mu dobrze".
wtorek, 15 lutego 2011
Znowu zima
Zima wróciła zimnem, a przed tygodniem nasza sąsiadka w Fiałkach wieściła jej koniec. W styczniu było tak dużo śniegu i taki mróz, że sarny wychodziły z lasu na pola aby coś wygrzebać na polu i z samochodu udało mi się takie zdjęcie.
wtorek, 11 stycznia 2011
Sporty ekstremalne
Sporty ekstremalne są różne, ale dla fotografującego to może być robienie zdjęć ptasiej chmurze i zachowanie czystego ubranka. Udało mi się:). To był noworoczny spacer po warszawskich parkach, a wierzby są 85 km od Wawy i ciągle mnie nie zawodzą.
niedziela, 2 stycznia 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































