Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Jacek Blikle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Jacek Blikle. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

White Eagle has landed on Smolna street.












Mężczyzna malujący ścianę w moim mieszkaniu opowiedział mi historię zwalniania pracowników przez Zbigniewa Niemczyckiego w White Eagle. Kryzys, firma ma kłopoty, prezes robi zebranie i wszystko to przedstawia pracownikom. Mówił prawdę i wszyscy mu uwierzyli, żadnych pretensji i każdemu zapłacił wszystko, do ostatniej złotówki.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Spokój zrozumienia







Ostatni dzień urodzin naszego rodzinnego stowarzyszenia zapisał mi się w pamięci, jako dzień pełen sympatycznej refleksji, trochę nostalgiczny i trochę wzruszający, Nieduże grono zaprzyjaźnionych osób rozmawiało o tym co ważne, bliskie sercu, czasami kieszeni :) 

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Urodziny firmowej rodziny










We czwartek wyruszyliśmy do Kędzierzyna-Koźla na 3-cie urodziny Inicjatywy Firm Rodzinnych. Śnieg, zaspy i myśl, że będzie ciężko. Profesor był przygotowany - łopata, 10letnie, nigdy nie zakładane łańcuchy, nowy GPS. Trzech facetów w dwóch samochodach - byliśmy zabezpieczeni na wszystkie ewentualności. Najgorzej było w Warszawie - śnieg i lód na drodze. Polska sobie ze śniegiem poradziła, a stolica nie. W drodze kawka na stacji, sprawdziliśmy słodką konkurencję, wywiad w Tok Fm i dotarliśmy do Hotelu Centralnego. Lubię to miejsce, załoga jest nastawiona na to, żeby gościom było dobrze i i to się udaje. Kuchnia w Centralnym jest miejscem strasznym i rujnującym moje plany odchudzania się. Jedzenie jest doskonałe i właściwie tylko dla jedzenia można byłoby przyjeżdżać do Centralnego, ale spotkaliśmy się z przyjaciółmi i było cudownie. Adam Farana grał na pianinie z przywiezionym z Czech, my piliśmy wino i radowaliśmy się swoją obecnością.
Następne zdjęcia za chwilę, strasznie dużo narobiłem i muszę je ogarnąć.

wtorek, 16 listopada 2010

Co za dzień :)














To nie był standardowy dzień. Zaczęło się niewinnie, bo odstawiłem auto do przeglądu do pana Michała, później telewizja do nas przyszła, żeby się dowiedzieć jak się tworzy sąsiedztwo. Jarek i ja robiliśmy za znawców, a panie były głównie zasłuchane. Po telewizji przenieśliśmy się na Skwer Hoovera, żeby zobaczyć wystawę Janusza Kapusty, odkrywcy K-Drona. Wieczór to debata o kwartale muzycznym u Jacka Bliklego. Muzyka wszędzie w Warszawie, w restauracjach, kawiarniach, klubach to wizja cudowna i realizowalna. Potrzebna jest pomoc wszystkich, mieszkańców i przedsiębiorców, miasta i dzielnicy. Entuzjazm nas niesie i to także się uda :).