Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inicjatywa Firm Rodzinnych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inicjatywa Firm Rodzinnych. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 listopada 2011

Sztuki wszelakie na u-rodzinach IFR-u










Zespoły ludowe, pianistka, ognie sztuczne - oj działo się, że hej... I jeszcze śpiewaliśmy pieśni patriotyczne, fajnie było. I zdjęć sporo... U siebie wieszam takie różności, a pianistka miała utrudnione warunki :)

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

White Eagle has landed on Smolna street.












Mężczyzna malujący ścianę w moim mieszkaniu opowiedział mi historię zwalniania pracowników przez Zbigniewa Niemczyckiego w White Eagle. Kryzys, firma ma kłopoty, prezes robi zebranie i wszystko to przedstawia pracownikom. Mówił prawdę i wszyscy mu uwierzyli, żadnych pretensji i każdemu zapłacił wszystko, do ostatniej złotówki.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Spokój zrozumienia







Ostatni dzień urodzin naszego rodzinnego stowarzyszenia zapisał mi się w pamięci, jako dzień pełen sympatycznej refleksji, trochę nostalgiczny i trochę wzruszający, Nieduże grono zaprzyjaźnionych osób rozmawiało o tym co ważne, bliskie sercu, czasami kieszeni :) 

czwartek, 16 grudnia 2010

Dlaczego jestem w inicjatywie?





Pytanie tytułowe należy (dla mnie) do kategorii pytań retorycznych. Ja lubię się spotykać z ludźmi, słuchać tego co mówią i udział w takich gremiach jest dla mnie naturalny. U-rodziny to takie spotkanie totalne, bo mądre, kulturalne i ekstremalnie smaczne. By łem tak zajęty, że udało mi się wyjść na spacer tylko na moment i las okoliczny mnie zachwycił. Pozostałe zdjęcia są i będę dokładał jeszcze na: http://picasaweb.google.com/tkwiatkowski

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Urodziny firmowej rodziny










We czwartek wyruszyliśmy do Kędzierzyna-Koźla na 3-cie urodziny Inicjatywy Firm Rodzinnych. Śnieg, zaspy i myśl, że będzie ciężko. Profesor był przygotowany - łopata, 10letnie, nigdy nie zakładane łańcuchy, nowy GPS. Trzech facetów w dwóch samochodach - byliśmy zabezpieczeni na wszystkie ewentualności. Najgorzej było w Warszawie - śnieg i lód na drodze. Polska sobie ze śniegiem poradziła, a stolica nie. W drodze kawka na stacji, sprawdziliśmy słodką konkurencję, wywiad w Tok Fm i dotarliśmy do Hotelu Centralnego. Lubię to miejsce, załoga jest nastawiona na to, żeby gościom było dobrze i i to się udaje. Kuchnia w Centralnym jest miejscem strasznym i rujnującym moje plany odchudzania się. Jedzenie jest doskonałe i właściwie tylko dla jedzenia można byłoby przyjeżdżać do Centralnego, ale spotkaliśmy się z przyjaciółmi i było cudownie. Adam Farana grał na pianinie z przywiezionym z Czech, my piliśmy wino i radowaliśmy się swoją obecnością.
Następne zdjęcia za chwilę, strasznie dużo narobiłem i muszę je ogarnąć.