wtorek, 9 marca 2010

Hera

Hera to projekt mi bliski, bo znam tych gości. Bardzo dobrzy muzycy i wiem, czuję to, że robią muzykę z pasją, rzetelnie. To strasznie dla mnie ważne w realizacji artystycznych przedsięwzięć. W piątek słuchałem ich na Chłodnej 25. Granie z nut, wszystko siedzi, duża ekspresja, ogromna koncentracja. Teraz kilka zdjęć, a jak się uporam z resztą to... będą:)

niedziela, 7 marca 2010

Wskazówki Tomasza Tomaszewskiego.

Tomasz Tomaszewski zwraca uwagę na dalsze plany w fotografii, zwłaszcza na plan trzeci. To ogromnie celna uwaga, ale oczy trzeba mieć wokół głowy. Tutaj chcialem ten trzeci plan odrzucić przez kadrowanie, ale postanowiłem zostawić i zdjęcie nabrało trochę innego wymiaru. Duża radość.

sobota, 6 marca 2010

Noc Turbokoloru.

Miałem być na dwóch eventach w nocy - otwarcie klubu dla biznesu i impreza Turbokoloru. Klub biznesowy to spektakularna porażka - miała być naga panna, z której znawcy tematu mieli zjadać kawior i inne frykasy. Nikt nie przyszedł poza szefem ze znajomymi laskami - całe szczęście, że muzycy dostali część kasy. I impreza moich przyjaciółek w 1500m2 do wynajęcia - tym razem spektakularny sukces. Tłumy, klimat taki, jak trzeba. Pokaz świetny, naturalny - wszystko gra, zero ściemy. Jestem dumny z dziecka, może teraz zacznie ze mną rozmawiać, bo była tak ostanio spięta, że kompletnie bez kontaktu. I mam nową koleżankę Marię, która mówi do mnie Tomeczku - cudowna. Obejrzałem wreszcie film Piotra - szacunek.

Zima nigdy się nie skończy, czas się przyzwyczaić.

Zapisałem się do grupy "Oszukanych przez wiosnę", bo przecież marzec na dobre się rozpoczął i miało być ciepło. Dzisiaj sobota i będę uzupełniał luki zeszłotygodniowe.

czwartek, 4 marca 2010

To było w sobotnią noc.

Dalej nie mam weny, niech zdjęcia gadają.

środa, 3 marca 2010

Cisza



Było pięknie..... Cóż można więcej powiedzieć? Muzyka... Tłumy. Ludzie byli wszędzie, przyjaciółka przestała 3 godziny w przedsionku toalety. Słuchaliśmy, ale i zaśpiewaliśmy pod wodzą prawdziwego dyrygenta. Tort i tańce, podziękowaniom nie było końca. Tekst mi się nie klei, jutro będzie lepiej:)

niedziela, 28 lutego 2010

Nocna tyrka.

Wyszedłem z Domu Polonii o 6.20 rano. Był piękny, trochę mroźny poranek, ładne pastelowe kolory kamienic, tylko robić zdjęcia. Nie miałem siły, autobus i do domu, spać. Najdłuższe urodziny tworzą nową historię, za dnia tłumy, a nocy tłumy trochę mniejsze. Dziewczęta, które żałują, że chodzą zaledwie od środy codziennie w nocy - była piąta rano, jakiś zaplątany obcokrajowiec i Joasia w roli konferansjera robiąca wywiad, tego nikt nie przewidział z Joanną włącznie. Świt, a Kamil z Pawłem przytargali parapet i zagrali Chopina na dwie klawiatury - to powinno przejść do historii pianistyki. To se ne wraci Pane Havranek.