sobota, 1 września 2012
Z artystą się lepiej nie umawiać
czwartek, 30 sierpnia 2012
Pender, Pies i na czym się da.
Zaczęliśmy od współczesnej muzyki, bo Wielecki i Penderecki, chociaż była też klasyka Ave Maria Gounoda w wykonaniu rodzeństwa Le Monnier. Lubię patrzeć na grę instrumentalistów, Judith grała całą sobą, to piękne. Później czytanie Psa Asji Łamtiuginy. Śmieszna i smutna i czasami pobrzmiewająca wspomnieniami z mojego i chyba publiczności życia, bo przecież my też mieliśmy psa i z moim synem z garnka wyjadaliśmy serca, które były gotowane dla naszego jamnika. A na koniec dwuosobowy Gamid, który grał na czym się dało i zdechła mi bateria i koniec fotografowania. I co ważne, to dzisiaj w swoje ręce prowadzenie koncertu wzięli Amadeusz i Marcin i Monika po angielsku, a Mister Eight robi coraz lepsze zdjęcia.
wtorek, 28 sierpnia 2012
Sztuka gadania
Z przyjaciółmi, znajomymi rozmawia nam się łatwo, ale do publiczności, żeby tak po prostu mówić, nie jest łatwo. Monika czyta szybko wiersz, w którym jest o autorze szybko piszącym ten wiersz. To ładna koincydencja i być może kiedyś przeczyta moją bajkę, ale chciałbym, żeby przeczytała ją wolniej. Mnie też trochę zżera trema (jak zżera, to powinno być bardzo, ale tak ładniej brzmi), ale lubię rozmawiać z publiką. Oni są przyjaźnie nastawieni i dlatego jest łatwiej, ale to wcale nie jest proste. Maciek, dzisiejsza gwiazda wieczoru, wspaniały akordeonista, dzielnie mówił co grać będzie i szybko zaczynał grać, bo granie na akordeonie jest łatwiejsze.
Już niedługo nie będzie tak pięknie
Jakoś tak jest, że próby zniszczenia Fiałek postępują i to się pewnie w jakimś stopniu uda. Źle pojmowany interes prywatny, chęć posiadania, niemożność administracji to wszystko razem daje okropne ogrodzenia, durne domki na kołach, dziwaczne budowle nowo i starobogackich. I tylko konie się nie przejmują i nie potrafią dobrze pozować do zdjęć.
Etykiety:
Fiałki,
Górznieńsko-Lidzbarski Park Krajobrazowy
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































