piątek, 4 marca 2011
Radość
To był piękny czas, osiem wieczorów pełnych muzyki w kościele sióstr Wizytek i w saloniku na Smolnej. W finałowy wieczór byłem tak zmęczony, że nie potrafiłem się cieszyć, a przecież zrobiliśmy znowu coś nieprawdopodobnego. Przeglądam zdjęcia i widzę radość na twarzach gości i uczestników. Życzenie zaśpiewane przez duet koreańsko-libański (być może pierwszy w historii muzyki), grali nam pianistki i organista, czy może być piękniej?
środa, 2 marca 2011
F I N A Ł ! ! ! ! ! ! ! ! !
Organy i Nadine + zaskakujący trębacz grający na flugelhornie - tak się zaczęło, a później Trio Andrzeja Jagodzińskiego. Nie mnie komentować muzykę, ale jak codzień owacje na stojąco i entuzjazm. I finał jak podczas Najdłuższych Urodzin - zaśpiewaliśmy Życzenie, a wiodła nas Nadine. I powiewały klawiatury pocztowe i było pięknie i wzruszająco i będę mógł nareszcie posprzątać w chałupie....Już 3cia w nocy, więc reszta zdjęć jest na picasie, a pozostałe dołożę wieczorem.
wtorek, 1 marca 2011
Klasycznie, romantycznie i
wzruszająco. Przemówienia i muzyka, było czym się wzruszać. Robert Grudzień zagrał dynamicznie, wydobył pełne brzmienie instrumentu. Co to się będzie działo, jak te organy wyreperują :). Joanna Maklakiewicz, nasza Joasia, dała taki koncert, że klękajcie narody. Wspaniały, trudny program. Sluchacze dostali to, na co tyle czekali. Zasłuchani, prawie nieoddychający, zgotowali artystce owację na stojąco i były kwiaty, całusy, łzy...
Reszta zdjęć, jak zwykle na picasie
poniedziałek, 28 lutego 2011
Chciałbym.........
Chciałbym, aby organista grał dłużej, aby chór śpiewał dłużej, bo to była piękna muzyka i krótkość występów powoduje u mnie uczucie niedosytu. Z drugiej strony dłuższe występy, od razu mi się kojarzą z Najdłuższymi Urodzinami i lepiej dajmy spokój na chwilę z takim zapędzaniem się, bo nie dam rady. Dzisiaj przyjrzałem się organom, kiedy grał na nich Pan Wojtasiewicz i to jest niezła jazda. Te trzy klawiatury - dwie dla rąk i trzecia duża dla stóp - i on tych klawiatur naprawdę wszystkich używał i to jak! Szacunek.
Lenę Ledoff lubię i lubię jej grę. Owacje na stojąco i bisy, to mówi samo za siebie. To był znowu, bardzo udany dzień i jest nadzieja, że dotrwam do końca :)
a reszta jak zwykle na picasie: http://picasaweb.google.com/ tkwiatkowski
Lenę Ledoff lubię i lubię jej grę. Owacje na stojąco i bisy, to mówi samo za siebie. To był znowu, bardzo udany dzień i jest nadzieja, że dotrwam do końca :)
a reszta jak zwykle na picasie: http://picasaweb.google.com/
niedziela, 27 lutego 2011
Słowo o słuchaczach
Słuchacz jest organizatorowi i muzykowi bardzo potrzebny, a wręcz niezbędny, bo granie do pustych ścian jest dobre tylko podczas ćwiczeń. Nasz słuchacz jest zasłuchany, zatopiony w muzyce, czujny (czasami uzbrojony w lunetę:), ale nie bardzo ekspresyjny. Myślę, że kościół tak ludzi nastraja, kontemplacyjnie i nawet gdy Maria Pomianowska ze swoim zespołem gra mazurki, to tylko noga lekko przytupuje, ale brawa są gorące i owacje na stojąco. Koncert był piękny i jeszcze na Smolnej usłyszeliśmy świetny wykład o suce biłgorajskiej i kilka słów o Tekli Bądarzewskiej, autorce Modlitwy Dziewicy, najbardziej popularnego poskiego utworu popowego w historii.
Muzyczne zdjęcia jak zwykle na picasie
http://picasaweb.google.com/
Etykiety:
Chopin,
Chopin z wizytą u Wizytek,
Maria Pomianowska
sobota, 26 lutego 2011
Perfekcja niedościgła
Dzisiaj (właściwie kalendarzowo to wczoraj) był u Wizytek dzień zagraniczny i artystki były doskonałe. Ja, po takiej porcji chcę lecieć do domu i rzeźbić zdjęcia, bo mi wstyd, że nie pracuję. I jeszcze Marie zagrała wieczorem na Smolnej danse macabre Saint-Saënsa w transkrypcji Liszta, czyli coś strasznie trudnego.
Etykiety:
Chopin z wizytą u Wizytek,
Marie Kiyone
piątek, 25 lutego 2011
Natura ludzka
Ludzie są różni, jedni akceptują siebie i innych, a drudzy niespecjalnie. To duża radość pracować z takimi ludźmi jak Piotr, można na nim polegać. I jeszcze siostra mi tak pięknie pozowała, a pianistce się naraziłem.
Dziś grał Kwartet Prima Vista i Elżbieta Karaś-Krasztel - świetna muza. Człowiekiem od gadania w kwartecie jest Józef Kolinek, który zawsze ostrzega, że będzie mówił krótko i mu się nigdy nie udaje:). Pan Józef jest erudytą i to radość go słuchać.
Reszta zdjęć, jak zwykle na http://picasaweb.google.com/ tkwiatkowski
i na blogu http://www.chopin-u-wizytek.pl
Dziś grał Kwartet Prima Vista i Elżbieta Karaś-Krasztel - świetna muza. Człowiekiem od gadania w kwartecie jest Józef Kolinek, który zawsze ostrzega, że będzie mówił krótko i mu się nigdy nie udaje:). Pan Józef jest erudytą i to radość go słuchać.
Reszta zdjęć, jak zwykle na http://picasaweb.google.com/
i na blogu http://www.chopin-u-wizytek.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































